18 komentarzy

  1. Anna
    9 października 2019 @ 10:59

    Od ponad roku prowadzę swoją stronę na jednym z portali społecznościowych . Chciałabym sprzedawać swoje prace .ale nie wiem w jaki sposób zachęcić ludzi do kupowania moich prac.

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      9 października 2019 @ 18:25

      Hmm szczerze mówiąc, żeby postarać się Tobie pomóc musiałabym poznać więcej szczegółów. Tak czy inaczej, jedno jest pewne – prowadzenie kanału / strony na portalu społecznościowym to nie sprzedaż. To tylko prowadzenie strony. Jest to oczywiście jedna z form marketingu, która może w skutecznej sprzedaży jakoś pomóc, ale to samo się nie robi.

      Sprzedaż sama w sobie to proces który ma wiele elementów następujących po sobie i mniej lub bardziej ze sobą powiązanych. Prowadzenie strony to tylko jedno z działań.

      To by było na tyle, co mogę powiedzieć nie wiedząc tak naprawdę konkretnie o czym rozmawiamy. Jeżeli masz ochotę – napisz do mnie maila na monika@mojbiznesrekodzielo.pl. Jakbyś opisała trochę bardziej szczegółowo swoją markę, strategię według której działasz, mogłabym postarać się odnieść bardziej konkretnie.

      Reply

  2. Kasia
    4 października 2019 @ 16:37

    Grzech nr 1 to cała ja. Do tego jeszcze grzech nr 4.
    Nie umiem na pytanie “czym się zajmujesz” odpowiedzieć : prowadzę sklep internetowy z rękodziełem nitki i sznurki, zapraszam, zapewne znajdziesz coś dla siebie. Łatwiej mi powiedzieć: Nie pracuję…
    Wstydzę się tego co robię? Niby dlaczego? bo rękodzieło jest passe?
    Dziękuję za ten artykuł. Postaram się wdrożyć w życie.

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      4 października 2019 @ 23:45

      Może warto zajrzeć wgłąb siebie i poszukać gdzie leży przyczyna? Może jakieś ograniczające przekonania? Zdecydowanie warto mówić to głośno, tym bardziej, że z moich obserwacji wynika, że w 9 przypadkach na 10 ludzie są bardzo zainteresowani i zajrzą choćby z ciekawości. Nie warto sobie tego odbierać! 😉

      Reply

  3. Gpsi6
    4 października 2019 @ 06:47

    A wg mnie ludzie chcą sklep. Konkretny. Nie jakieś strony, że coś wystawiam i może ktoś kupić. Określoną cena wrzuć do koszyka i wtedy są spokojni. Dobre zdjęcia. U mnie brak zdjęć na modelce. To też nie odzwierciedla wyglądu produktu.

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      4 października 2019 @ 13:27

      Po części się zgadzam – faktycznie, jeżeli na stronie (w sklepie) jest możliwość zakupienia produktu, to bardziej motywuje nas do zrobienia tego. Nie ma co do tego wątpliwości. ☺️ Chociaż z drugiej strony, niewiele jest osób, które godzinami codziennie scrollują sklepy – za to mnóstwo jest takich, którzy scrollują media społecznościowe. Dlatego obecność tam i pokazanie się naszym klientom to równie ważny etap. Nie jestem pewna, czy można powiedzieć, że albo jedno albo drugie (albo prezentacja na portalach społecznościowych, albo w sklepie) jest bardziej lub mniej istotna 😉 To po prostu dwa etapy lejka sprzedaży.

      A jeśli chodzi o zdjęcia – chyba nie jestem pewna czy zrozumiałam. Masz na myśli, że nie powinno być produktów na modelce bo to zaburza rzeczywistą prezentację produktu, czy właśnie powinny być? Chyba nie nadążyłam 😉

      Reply

  4. Iza
    3 października 2019 @ 16:06

    Hmm, jestem raczej biernym sprzedawcą, ale biorę udział w dyskusjach, które ktoś rozpoczyna pod moimi postami.
    Ale mam inny problem: wysyłając komuś swoje rękodzieło, piszę odręczny liścik, że dziękuję, że miło, dosłownie 3 zdania. I proszę o wiadomość zwrotną, gdy paczuszka dotrze do tej osoby. W 99% przypadków tej wiadomości nie dostaję. Czemu tak się dzieje? 🙁

    Na blog trafiłam przypadkiem, ale już zapisuję się do newslettera!

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      3 października 2019 @ 18:21

      Z newsletterem – zaczynaj proszę chwileczkę, bo mam mały problem z systemem mailingowym. Nie dalej, jak godzinę temu pisałam w tej sprawie do supportu – jutro powinno wszystko działać – wtedy też pozwolę sobie napisać do Ciebie osobiście i przypomnieć Ci o zapisie 😉 Tak czy inaczej – Witaj! Bardzo się cieszę, że do mnie trafiłaś 🙂

      To, co mówisz to niestety bolączka każdego przedsiębiorcy i obawiam się, że nie pozostaje nam nic, jak proszenie, przypominanie się, a jeżeli to nic nie daje – być może warto wprost zapytać o powód? Być może jest jakaś przyczyna, dla której kupujący powstrzymuje się od takiej opinii? Może wcale nie jest tak zadowolony, jak nam się wydaje? Czasami też tak jest. Warto wtedy zasygnalizować wprost, że oczekujemy szczerej odpowiedzi i sugestii jeżeli możemy coś poprawić, czy zmienić.

      A czasami… Czasami nie ma sposobu niestety. Sama wielokrotnie prosiłam nawet o opinie dotyczące kursu SFR. Co ciekawe – rzadko takie prośby pozostawały bez odpowiedzi. Z reguły dostawałam maile zwrotne, a w nich same achy i ochy. Ludzie wypisywali mi długaśne elaboraty o tym, jak to są zadowoleni, a kurs wpłynął pozytywnie na ich działania. Kiedy odpisywałam, że bardzo bardzo dziękuję i doceniam, ale bardzo proszę o przepisanie (a nawet przekopiowanie) tych słów na stronę produktu, gdzie będą je mogli zobaczyć inni – kontakt się urywał. Często mimo kolejnych próśb i wielu przypominajek, takich opinii (w sensie publicznym) nigdy nie otrzymałam. Pozostaje się z tym pogodzić… Niestety.

      Reply

  5. Paulina P.
    3 października 2019 @ 14:01

    Poruszyłaś moją głowę do niezwykle natężonej pracy tym postem. Aż zrobię sobie rachunek sumienia 🙂
    1. nigdy o tym tak nie myślałam, ale jeśli chodzi o rękodzieło to chyba trochę mam w sobie coś takiego że ukrywam się. Jest to spowodowane tym, że utarło się mówić że rękodzieło to dodatkowe zajęcie i takie “dłubanie”…
    2. tutaj myślę, że mam czyste sumienie na szczęście 🙂
    3. właśnie uświadomiłaś mi, że w mojej ofercie jest lekki misz-masz i że d ążylam do jeszcze wiekszego bo byłam przekonana że szersza oferta da mi więcej. Teraz po tylko krótkim przemyśleniu twierdzę, że muszę nad tym punktem mocno popracować! Ujednolicić ofertę.
    4. też trochę jest w tym prawdy niestety, często nie chce się przyznać do tego co jest i ma już być moim głównym zajęciem tylko zrzucam to gdzieś na boczny tor
    5. ten temat już przepracowałam, zawsze patrzec oczami klienta 🙂
    6. ten punkt jest mi bardzo bliski, koniecznie muszę przeorganiziwac swój czas pracy, skupić się głównie na tym co najważniejsze i nie tracić czasu na “pierdoły”
    7. to mam raczej wyważone, nachalna nigdy nie byłam i nie jestem to kompletnie nie mój sposób działania ani życia,bierna też nie, myślę że znajduje się w dobrym miejscu jeśli o to chodzi.

    Podsumowując: wspaniały post, Moniko!

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      3 października 2019 @ 14:51

      Super, że znalazłaś chwilę, żeby się nad tym zastanowić! Czasem w takim pędzie zupełnie pomijamy taką refleksję. Dobrze choć na moment zatrzymać się, przyjrzeć swoim działaniom i wyciągnąć wnioski 🙂 Trzymam kciuki 🤞

      Reply

    • Iza
      4 października 2019 @ 10:05

      To smutne i trochę boli, ale tak jak mówisz – pozostaje się do tego przyzwyczaić. Czasem dobie tłumaczę to tak, że ktoś pokochał mój produkt, nie mnie 🙂
      Dzięki za odpowiedź.

      Reply

  6. Ingrid
    3 października 2019 @ 13:52

    Dobrze wiedzieć na przyszłość. 😉

    Mnie tak zastanawia ten misz-masz w produktach. Powiedzmy, że zakmuję się decoupagę (choć zaczynają mnie mixmedia interesować). To czym misz-maszem są szkatułki przemieszane z bombkami, zakladkami i jajami? Czy może misz-masz to decoupage na dowolnej bazie przemieszany z uszytkami lub ceramiką?

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      3 października 2019 @ 14:59

      Nie umiem Ci na to jednoznacznie odpowiedzieć Ingrid. Nie ma tu jednego utartego schematu… Wszystko zaczyna się od sprecyzowania klienta. Jak wiesz kim jest Twój klient, wiesz także czego on u Ciebie szuka i co powinnaś mu zaoferować. Fajnie jest jednak “wyspecjalizować” się w jednej niszy i stać się “osobą od…” – to najbardziej procentuje marketingowo, kiedy Twoi klienci kojarzą Cię z konkretnym produktem, albo gamą produktów, które mogą u Ciebie znaleźć. Mam nadzieję, że cokolwiek pomogłam 🤔

      Reply

    • Paulina P.
      3 października 2019 @ 21:06

      Ja to odbieram w ten sposób – zajmuje się tworzeniem produktów ze sznurka bawelnianego i od początku myślałam że jak postawie na szeroki zakres typu dekoracje na ścianę, kwietniki, torebki, breloczki, paski do torebek, zakładki do książek, lampiony… ze to będzie strzał w dziesiątkę. Teraz przemyślałam, ze muszę skupić się na jednym sektorze i będzie to wystrój wnętrz czyli zostawiam tylko ozdoby na ścianę, kwietniki, abażury, lampiony. Odpadają wszelkie etui torebki paski breloki i inne cuda. Czyli wyspecjalizuje się w dziedzinie dodatków do wnętrz tylko i wyłącznie.

      Reply

      • Monika Wierzchowiecka
        4 października 2019 @ 13:36

        Dokładnie do tych samych wniosków doszłam. Wcześniej skupiałam się bardziej na technice niż gamie produktów. Trochę tak jakby szklarz produkował szyby, szklanki, żarówki, figurki i koraliki do bransoletek – tylko dlatego, że zna się na obróbce szkła. Każdy, kto popatrzyłby z zewnątrz, zauważyłby nonsens takiego przedsięwzięcia. Ja wchodząc w świat decoupage i mixmedia zaczęłam właśnie przekładać tę technikę na co tylko dałam radę, tworząc tym sposobem i mydło i powidło 😁 Skupiłam się na akcesoriach do wyposażenia biur, potem stwierdziłam, że można to jeszcze zawęzić w kierunku kobiecych biur domowych – a teraz to myślę sobie, czemu właściwie nie robić tylko i wyłącznie jednego rodzaju zestawów i tyle 🤔 W ten sposób zdecydowanie łatwiej i produkować (wypracować schematy) i stać się charakterystycznym w danej branży.

        Reply

  7. Monika Orluta-Kula
    3 października 2019 @ 12:56

    Bardzo dziękuję za super artykuł! Ile ja w nim swoich zachowań znalazłam😂 jeśli mogę prosić to bardzo chciałabym się więcej dowiedzieć o jak najefektywniejszym wykorzystaniu mediów społecznościowych, dobrym robieniu zdjęć. Może rozdział o możliwościach Pinteresta?
    Gratuluję super wiedzy i umiejętności klarownego przekazu😀
    Pozdrawiam serdecznie. Monika Orluta-Kula

    Reply

    • Monika Wierzchowiecka
      3 października 2019 @ 13:17

      Bardzo dziękuję za słowa uznania! Jeżeli chodzi o media społecznościowe – zapisuję, żeby się tym zająć 🙂 Do stworzenia materiału o zdjęciach spróbuję zaprosić kogoś z zaprzyjaźnionych fotografów (mam ich kilkoro 😉 ), natomiast jeśli chodzi o Pinterest – jest od dawna na mojej liście zatytułowanej “koniecznie zająć się w wolnej chwili”, bo póki co sama poruszam się po nim jak dziecko we mgle 😁

      Reply

      • Monika
        11 października 2019 @ 06:06

        Cześć Moniko 😉 Ciekawy artykuł bardzo. Mnie osobiście ciężko jest pogodzić wiele zajęć jednocześnie. Brak umiejętności zarządzania czasem to chyba moja piętą Achillesowa. Na codzień prowadzę firmę handlową a z pasji fotografowałam … piszę w czasie przeszłym gdyż z jednej strony nie umiałam tego pogodzić w czasie z drugiej wydawało mi się ostatnio koleżanka zaprosiła mnie na spotkanie dla fotografów. Podczas rozmowy na pytanie czy również jestem fotografem odpowiedziałam yyyyy eeeee tak czasem coś tam z pasji … A wtedy ona mówi “no co Ty Monia to świetna portrecistka” zamurowało mnie. I zamiast podziękować powiedziałam ..
        daj spokój są lepsi … choć w duszy to byłam tak szczęśliwa jak dawno 😉 Moniko bardzo cieszę się że tu trafiłam. Pozdrawiam serdecznie

        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *